Wąż z pasków papieru, a la łańcuch choinkowy


Wiedzieliście, że dzieci mają w sobie wrodzony potencjał twórczy? Tylko to od nas - dorosłych zależy, czy zostanie on "aktywowany". Myślę, że warto wykorzystać tę wiedzę i jak najczęściej angażować swoje dzieci/wychowanków w działalność plastyczno - techniczną. Zresztą, jestem pewna, że sami zdołaliście się już przekonać, jak wielką radość sprawia maluchom tego rodzaju aktywność - uwielbiają one gnieść plastelinę, bawić się farbami, kredkami czy innego rodzaju materiałami twórczymi. I - co ciekawe - ich dzieła są zawsze wyjątkowe. Drugich takich samych nie znajdziecie ;) Dzieci uwielbiają, gdy włączamy je do wspólnego tworzenia, dając im określone zadanie do wykonania - to także swoista forma rozbudzania ich twórczych predyspozycji. W swojej pracy zawodowej staram się więc czynić to jak najczęściej. Przykładowo kilka lat temu moi podopieczni byli współtwórcami dekoracji z okazji Dnia Mamy i Taty. A efektem ich działań były m.in. węże wykonane z pasków papieru. Wyglądały one rewelacyjnie, a szczęście, jakie malowało się na twarzach przedszkolaków, gdy ozdabialiśmy salę i umieszczaliśmy tam ich wytwory - jest nie do opisania! Na nadejście wiosny przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać, bo zapowiadane są jeszcze srogie mrozy, ale zawsze można w sposób produktywny wykorzystać ten czas, zachęcając dzieci do tworzenia. I nie musicie się wcale wysilać - gotowe pomysły znajdziecie tutaj - na Lubię Tworzyć, w tym wspomniana przeze mnie wyżej propozycja na wykonanie papierowego węża :) Wystarczy jedynie odrobina dobrych chęci :)

Produkcja paskowego węża jest banalnie prosta - jak sami zapewne zauważyliście - jego bazowa część to nic innego, jak tradycyjny łańcuch choinkowy - ten sam, który z uporem maniaka kleiliśmy w czasach swojego dzieciństwa. Jedyna różnica w przypadku obu projektów - to dodatkowe elementy w postaci głowy czy ogona. Także tym bardziej warto włączyć maluchu w cały proces twórczy ;)

Potrzebne materiały:
- 12 pasków papieru  (najlepiej technicznego) o wymiarach 8 x 1,5 cm (mogą być jednobarwne, kolorowe, pół na pół - wedle uznania. Mój wąż będzie dwukolorowy, stąd przygotowałam 6 pasków w jasnym odcieniu zieleni i 6 w ciemnym). Jeśli chcecie, by Wasz wąż był dłuższy, po prostu przygotujcie więcej paseczków;
- skrawek czerwonej kartki rysunkowej;
- kartka/kartki techniczna/-e w identycznych kolorach co paski (do stworzenia głowy węża);
- klej w sztyfcie;
- ołówek + ew. gumka do mazania;
- nożyczki;
- czarny cienkopis/pisak/pióro;
- małe, plastikowe oczka;
- klej biały.

Sposób wykonania:

Przygotowujemy wszystkie paski...

Bierzemy pierwszy z nich (ja wybrałam odcień jaśniejszy) i jedną z jego końcówek smarujemy klejem w sztyfcie.

Scalamy oba końce, by powstało nam ogniwo łańcucha (zobacz: fot. 3 i 3a).


Dalej, bierzemy drugi z pasków (wybrałam ten ciemniejszy) i przekładamy go przez powstałe przed momentem kółeczko - tu także na jeden z jego końców nanosimy klej w sztyfcie... 

... i (tak, jak poprzednio) łączymy go z drugą końcówką.




Analogicznie działamy z pozostałymi paskami (jak wspomniałam wcześniej - ja mocowałam je naprzemiennie - pasek ciemny, pasek jasny, pasek ciemny, itd.), czyli powtarzamy wszystkie czynności od etapu 2 do 6a... 



... aż do otrzymania ślicznego łańcucha. 

Teraz bierzemy jedną z kartek technicznych (a właściwie jej skrawek - ten ma wymiar 6 x21 cm) w identycznym kolorze co paski (wybrałam jasną zieleń)...

... składamy ją (nie musi być idealnie na pół)...

... i na otrzymanym fragmencie szkicujemy zarys głowy węża...

... po czym ją wycinamy (gumką możemy wymazać niepotrzebne ślady ołówka). 

Później, z wykorzystaniem kleju białego, mocujemy gotowe, plastikowe oczka (jeśli nimi nie dysponujecie, możecie je narysować - czarnym pisakiem czy cienkopisem).

Dorysowujemy nozdrza...

... i z czerwonego papieru rysunkowego wycinamy podłużny, cieniutki pasek z widocznym wgłębieniem - będzie to język naszego węża.  

Paseczek ten przyklejamy po wewnętrznej stronie głowy...

... a kiedy klej wyschnie, nawijamy go na ołówek...

... dzięki czemu będzie nieco pofalowany. 

W późniejszym etapie pracy, przekładamy głowę przez jedno z ogniw (w tym przypadku jasnozielone - tj. w takim samym odcieniu co głowa) i nanosimy klej w sztyfcie na jej przednią część. 

"Zamykamy" oba fragmenty...

... a dzięki użyciu kleju w sztyfcie...

... głowa nie będzie nam się otwierać (delikatnie dociskamy widoczny powyżej element, aby całość nam się nie rozkleiła). 

Ostatnim zadaniem będzie stworzenie końcówki ogona - stąd szykujemy niewielki paseczek w tym samym kolorze co ostatnie ogniwo łańcucha. 

Ze wspomnianego fragmentu wycinamy kształt zbliżony do końcówki pędzla (z jednej strony powinien być zaostrzony)...

... i przyklejamy go do ostatniego kółeczka (vel ogniwa) - patrz: zdjęcie 24 i 24a. 



Póki co możecie zobaczyć zdjęcia mojego "wężysława". Z kolei dzieła moich wychowanków pojawią się w innym poście, przy okazji prezentacji dekoracji przedszkolnej z okazji Dnia Mamy i Taty.




Proste, prawda? ;)












Komentarze

  1. Wąż prezentuje się cudownie! Ta zieleń jest urocza :-)

    Napisałaś: "Wiedzieliście, że dzieci mają w sobie wrodzony potencjał twórczy? Tylko to od nas - dorosłych zależy, czy zostanie on "aktywowany"."
    Wiedziałam ;-)
    Nie, nie tylko od dorosłych to zależy. Czasem wystarczy dziecku nie przeszkadzać. Dzieci są w stanie wymyśleć niesamowite rzeczy, na które dorośli nie wpadliby (wiele takich plastycznych i nie_plastycznych pomysłów mojej córki prezentuję na blogu Bajdocja - zapraszam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję 😘😊 Oczywiście, zgodzę się z tym, że dziecięca wyobraźnia jest niesamowita i że maluchy potrafią tworzyć rzeczy, których nasz dorosły umysł nie jest w stanie ogarnąć. Natomiast dziecko potrzebuje odpowiednich bodźców do działania - choćby przestrzeni, materiałów... I nade wszystko świadomości rodziców/opiekunów odnośnie znaczenia dziecięcej twórczości. Dzieci, które nie mają odpowiednich warunków do działania, niekoniecznie mają szansę na to, by rozwinąć swoje umiejętności. I masz rację - nie należy dziecku przeszkadzać. Niektóre maluchy potrafią działać same, inne potrzebują zachęty, ale i tak wszystko sprowadza się do jednego - my jako dorośli stoimy na straży dziecięcej aktywności twórczej. Wybacz za te wywody, po prostu dziecięca twórczość to mój konik. Pisałam na ten temat pracę magisterską. Ale jest mi bardzo miło, że mogę pokonwersować z kimś, komu ten temat nie jest obcy 😉 A bloga odwiedziłam i jestem pod wrażeniem! 😃 Będę zaglądać do Ciebie częściej! 😊 Ściskam! 🤗❤️

      Usuń

Prześlij komentarz

CHCESZ DOSTAWAĆ POWIADOMIENIA O NOWYCH POSTACH?

INSTAGRAM

Copyright © Lubię Tworzyć